Banan

Autor: Małgorzata Sochoń, Gatunek: Poezja, Dodano: 08 marca 2018, 11:26:24
[tekst został skasowany przez autora]

Komentarze (30)

  • Dzięki, GR, za znaczek. Miło, że limeryk się spodobał.
    Do tekstu dopiszę, wyjątkowo, historię jego powstania. Otóż, kilka dni temu posprzeczaliśmy się z mężem o jakiś drobiazg i chodziliśmy po domu przez jakieś dwie godziny nadęci i obrażeni, nie odzywając się do siebie słowem. Na stole leżałą papierowa serwetka, a na niej dwie skóry po bananach, które wcześniej zjedliśmy, rozmawiając. Nikt tych skór nie ruszał. Leżały jak szczątki dobrego nastroju. Wyszłam z psem na podwórko, a po powrocie widzę - nie ma skór! domyśliłąm się, że wyklądowały w piecu, lecz, żeby powiedzieć mężowi nie wprost, że i tak jest głupi, że tak się obraża za nie wiadomo co, odezwałam się w te słowa:
    -A gdzie skóry od banana? Zeżarłeś?
    Na co on, ponurym głosem:
    -Tak, ale wcześniej trochę poganiałem.
    Tak mnie to rozśmieszyło, że nie mogłam przestać się śmiać. Mój mąż też zaczął w końcu chichotać i w ten sposób się pogodziliśmy.

    A dlaczego pana do tekstu wzięłam sobie z Wrocka? Żeby nazwa miejscowości była troszkę "skoczna".

    Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zajrzeli i uśmiechnęli się.

    Miłego dnia.

  • Po przeczytaniu limeryku uśmiechnąłem się, a po zapoznaniu się z jego genezą, nie to, że się śmiałem, tylko normalnie ryczałem ze śmiechu.

    I tak sobie myślę, kurde mol, jak to ważny jest kontekst powstania utworu. On jest integralną częścią dzieła. A kto wie, czy nie ważniejszą?

    Teraz, limeryk nabrał jakby jeszcze większych rumieńców, barw po prostu, on się skrzy i jarzy w swojej prawdzie. I to jest rewelacyjne, bo bije od niego nowy, nieznany wcześniej odbiorcy rodzaj poświaty, jakby ten komentarz otaczał, otulał go aureolą.

    To jest piękne.

  • Dziękuję i pozdrawiam z odświętnie przybranego autobusu (dwóch chłopców z różami). :)

  • :)

  • wspaniały duet:)

  • to nie jest limeryk

  • Coco, spójrz tylko na teksty mistrzów. Czy to też nie są limeryki?

    - tu np. złamana jest zasada, że nazwa miejscowości (czy też opis miejsca, w którym dzieje się akcja) jest na końcu pierwszego wersu. Zamiast nazwy geograficznej mamy imię:

    W środku pampy śpiewał gaucho Bruno:
    "Dźwięcz, gitary mej miłosna struno!
    Podnieca mnie i dama,
    I pastuch, kawał chama,
    Ale lama to numero uno!".

    (anonimowy autor amerykański, przekład Stanisław Barańczak)

    - i tu nazwa miasta (S.) nie decyduje o rymie w 1, 2 i 3, bo jest w środku wersu. n akońcu mamy zaimek - "on":

    Pan Zenek (żył w mieście S. on)
    rzekł żonie, żując salceson:
    "Choć ja się nie palę,
    przelecę cię, ale
    nie będę zdejmował kaleson".

    (Antoni Marianowicz)


    - tu nie zgadza się coś z liczbą sylab w wersie 1, 2 i 3:

    Brazylijczyk z prowincji Parana
    Pragnął posiąść w pampasach barana.
    A baran: "Beee, bee,
    Ależ zostaw ty mnie!
    Czyż nie widzisz, żem ja fatamorgana?"

    (Maciej Słomczyński)



    - i tu, podobnie, coś nie gra z tą liczbą w wersie 1, 2 i 3:

    Raz opryszka ze wsi Wytrzyszczka
    Obsypała nagle opryszczka.
    "W tym stanie - myślał - żadna,
    Choćby była szkaradna,
    Nie da mi nawet pyszczka!"

    (Jacek Baluch)


    - tu też się nie zgadza. I jeszcze - słabo z akcentami (trzeci wers „leży”!):

    Pewien profesor ze Żnina
    Zapragnął posiąść Stalina.
    Może ów pan
    Wykonałby plan,
    Gdyby nie reakcyjna rodzina.
    (Maciej Słomczyński)


    -a tu? W ogóle - makabra. Coś takiego:

    Był pewien poeta z Ołyki,
    Co nie znał prawideł rytmiki.
    Spytano go raz, czy nie wstyd mu
    Tak pisać poezję bez rytmu?
    On na to - Tak, ale zawsze jestem zmuszony
    wsadzić w ostatnią linijkę każdego
    wiersza tak wielką ilość słów, że to
    właśnie psuje moich wszystkich utworów szyki.
    (Janusz Minkiewicz)


    Limeryk to przede wszystkim zabawa, najczęściej - towarzyska, a w jego definicji wystepują słowa "najczęściej", "zazwyczaj". Te słowa oznaczają, że można do niektórych zasad podejść na lekkim luziku, zwłaszcza w trakcie zabawy.

    Kiedyś, pod jedną z moich limerykowych próbek, wynikła taka zabawa.
    I Alx z Poewiki napisał, w odp. na inny wierszyk, taki oto swój:

    Kiedyś szedłem koło kanału
    i coś mi się chyba złamało -
    tak, to była ręka chyba,
    bo z kanału wyskoczyła ryba
    i wryła się w moje ciało.

    Troszkę tych zasad złamał... W odp. napisałam tak:

    Ręka Alxa z Poewikiki
    lubi robić zgrabne uniki:
    udaje złamaną otwarcie,
    zamiast trwać u boku na warcie
    i chronić ciało gdy je atakują wieloryby, delfiny, rekiny, skaczące ryby, rybiki.

    Zabawa tutaj (stare dzieje:)):

    http://malgorzata-sochon.liternet.pl/tekst/lamacz-limeryk

    (Wierszyk spod linku - chyba wg zasad).

  • Dwie Beaty i valeria - pozdrawiam słonecznie, z wiosennością.

  • Tekst z komentarzem biorę na dwa razy na tak :)

  • :)

    Cieszę się, bo zamieszczenie tego limeryku wiązało się u mnie z pewną obawą, jeśli chodzi o odbiór.

    Ale, czy nie mogłaby to być odp. na słowa z wywiadu Joanny Sczęsnej z Michałem Rusinkiem ("Świntuszy jak Michał Rusinek")?

    Oto te słowa -

    "Joanna Szczęsna:

    Mimo że dokonania Szymborskiej na limerycznej niwie są niekwestionowane, wciąż mało kobiet idzie w jej ślady. Może należałoby wprowadzić jakieś kwoty, parytety?

    Michał Rusinek:

    Z czasem to się przełamie".



    (c.d.:

    J. S.:
    Twoje limeryki bywają mocne, ale bliżej im do konceptów Szymborskiej niż dosadności Słomczyńskiego

    Nie przepadam za dosłownością. Możliwe, że w moich limerykach jest jakaś kobieca nuta. Tu anegdotka. Poznałem kiedyś Jana Nowickiego, a on mówi: "O, jaki pan ma niski głos". Zdziwiłem się. A on na to: "Czytając pańskie limeryki, sądziłem, że ma pan wyższy". Dodam, że czytał tylko te łagodniejsze, publikowane w "Gazecie Krakowskiej". A nie te z "Playboya").


    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,17191198,Swintuszy_jak_Michal_Rusinek.html

  • (Wypowiedź zaczynająca się od słów: "Nie przepadam" - to już słowa Michała Rusinka. Z wypowiedzi wynika, że, mimo wszystko, broni on tych bardziej dosadnych swoich limeryków. I dobrze. Ja cenię sobie właśnie szkołę Słomczyńskiego).


  • A w ogóle - bardzo mi miło, że się odezwałaś pod moim tekstem, Entalpio.

    Dziękuję!


  • Limeryk to przede wszystkim zabawa

    się podpisuję pod tym i żeby łamać!!

  • Limeryk powinien być frywolny (tu tego brak) ponadto powinien zachowywać podstawowe reguły rytmiczne i mieć błyskotliwy koncept. Do tego wskazane jest zachować rymy AABBA (niezbędne) i równą ilość sylab w wersach AABBA. Nie zapomnijmy też o różnych metrach, które występują w Limerykach. To jest wyższa szkoła jazdy, i nie wszyscy panują nad tą formą literacką. Droga Małgosiu ( mam do Ciebie szacunek) przytoczone przez Ciebie niby Limeryki nie są limerykami , nie interesują mnie przytoczeni autorzy, nie są wyrocznią nawet tłumaczenie Barańczka. Limeryk ma twarde zasady i trzeba ich przestrzegać inaczej popadniemy w obłęd. Czy trzynastozgłoskowca można napisać jedenastozgłoskowcem ? Chyba nie . I nie bierz przykładu z limeryków które przytoczyłaś, nie tędy droga. I się tym nie usprawiedliwiaj i nie zasłaniaj . Bo prawdziwe limeryki piszą nieliczni, a reszta to pseudo limerykowcy. Pozdrawiam serdecznie.

  • Uśmiech wywołuje:)Tylko ona ma trochę racji. Chociaż z drugiej strony, Czyż to nie pedantyzm literacki?Drogi są różne.

  • Coco, możesz podać nazwisko wzorcowo piszącego limeryki? ułatwisz poszukiwania:)

  • albo można, nie psując sobie zabawy i żeby się skupić na treści a nie rygorystycznie na formie, zatytułować - bziku o limeryku.

    prawa autorskie do nazwy 'bziku' oczywiście są zastrzeżone dla wojowniczego arbuza.


  • Coco Luxy, sexi troll z Liternetu,
    z wełn dziergając na drutach skarpetu,
    bowiem żaden limeryk
    nie zachwycał cholery,
    narzekała: "Bez poetów biednie tu!"

  • Entalpia Entropia

    to nie pedantyzm, tylko jak ktoś nazywa swój utwór limerykiem, to uważam, że powinny być zachowane jakieś podstawowe zasady, przecież można nie używać słowa Limeryk (pierwszy komentarz Pani Sochoń) tylko pozostawić utwór pt "Banan" i z pewnością bym się nie wypowiedziała.

  • julka d

    polecam google albo warsztaty literackie, warto poznać od podszewki tą trudną formułkę literacką

  • Małgorzata Sochoń - ja tu grzecznie zwróciłam uwagę jak powinna wyglądać forma Limeryku a Ty mnie od Trolli od razu wyzywasz. Powinnaś być wdzięczna za moje wskazówki, bo w ten sposób możesz się czegoś nauczyć, a tak będziesz żyć w wielkim błędzie i będziesz uważała ,że umiesz pisać Limeryki. Po drugie paszkwile trzeba umieć pisać, a nie z grubej rury bezpośrednio atak na moją odpowiedź. Takie rzeczy tylko świadczą o twoim zadufaniu w sobie i w chęci odgryzienia się za merytoryczny komentarz. I tak to jest na tym portalu, jak zwrócisz grzecznie uwagę wbrew temu co sądzi autor o swoim utworze -zostajesz od razu Trollem. Żenada i brak klasy.

  • Coco Luxy – trochę źle odczytałaś mój wierszyk w komentarzu.
    Napisałam go, próbując wykorzystać Twoje konkretne porady.
    Uważam też, że jak komuś odpowiada się tekstem literackim (nawet nieudanym), świadczy to o chęci włożenia wysiłku w odpowiedź, a ta chęć i wysiłek wiąże się z szacunkiem, a nawet sympatią dla interlokutora.

    Bo co jest w tym wierszyku obraźliwego?

    Sama nazywasz się trollem. Ja napisałąm – seksi troll, tak całkiem łagodnie. Nawet ładnie.
    Seksi znaczy atrakcyjny fizycznie. Nie raz dostawałaś komplementy od mężczyzn, prawda?
    No to co tu obraźliwego?

    Stworzyłam obraz atrakcyjnej fizycznie osoby, która nudzi się, bo nie ma nic ciekawego do czytania na portalu.
    Czy tak nie jest?

    Nic jej nie zachwyca.

    I narzeka, że „bez poetów biednie tu”. Czy to coś złego?
    to przecież prawda. Bez poetów portal biednieje i umiera.

    Osoba z mojego tekstu jest wymagająca! Dlatego nazwałąm ją, żartobliwie "cholerą". Sama też uważam się za taką cholerę, której nie zależy na słabowitych lekturach (choćby udających limeryki) i której mało się podoba.
    Co w tym złego?
    Cholerą nazwałam Cię sympatią. Miałam na myśli Twój upór w zwalczaniu grafomanii.

    Twoje dzielenie tekstów na grafomańskie i dobre jest czasem różne od mojego, ale bywa, że się zgadzamy, prawda?

    Odpowiadam dopiero dzisiaj, bo wczoraj nie miałam czasu włączyć komputera. Gdybym miała ten czas, zalogowałabym się natychmiast, żeby wyjaśnić Ci istotę mojego wierszyka, zamysł, jaki towarzyszył wklejeniu go.

    Żeby nie było nieporozumień.

    Jak łatwo zauważyć, jestem na portalu przede wszystkim czytelniczką, i to, do niedawna – komentującą uczciwe i z zaangażowaniem, a też zgodnie ze swoimi odczuciami, głównie wiersze innych.

    Zwróć też uwagę, że ludzie, którzy szukają sławy i pragną sukcesów, nie siedzą na portalach, a w zupełnie innych miejscach. Ja jestem tu z powodu lubienia wierszy i rozmów o wierszach. Wielu moich znajomych uważa, że marnuję swój czas, poświęcając go innym, zamiast poświęcić dbaniu o własną twórczość. Ale to mój wybór.

    I jeszcze takie pytanie: Czy kiedykolwiek oceniałam Ciebie? Pisałam, że masz klasę, albo, że jej nie masz? Nie.
    Ty też niejednokrotnie podkreślałaś, że krytykujesz tylko teksty.
    Chciałaś więc zrobić mi przykrość tymi słowami. OK. OK. OK.

    Teraz zastanawiam się, czy przypadkiem nie chcesz dołączyć do zespołu autorek, którym przeszkadzają moje komentarze. Może, Ale już nie musisz.

    Posłuchałam osób, które chciały, żebym zamilkła i bardzo ograniczyłam swoją aktywność pod wierszami. Chyba to widać.

    A nowe teksty też kasuję, żeby nikomu za długo nie przeszkadzały.

    Reprymendę przyjmuję, bo z uwagą przyglądam się wszystkim komentarzom dotyczącym mnie i mojego pisania.

    Ja nie gniewam się już ani na Beatę K., ani na Bernadettę. Na Ciebie też nie mam powodu.

    Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie. Nawet nieprzemyślane do końca, nawet wynikające z nieporozumienia.

    Rezultatem tych opinii są moje decyzje.



  • Jeszcze raz przeczytaj i zrozum, że ten wierszyk to nie żaden atak z grubej rury, jak to napisałaś, a tekst stwiający Cie w dobrym świetle. Ładna, wymagajaca dziewczyna użala się nad kondycją portalu:

    Coco Luxy, sexi troll z Liternetu,
    z wełn dziergając na drutach skarpetu,
    bowiem żaden limeryk
    nie zachwycał cholery,
    narzekała: "Bez poetów biednie tu!"

    Będą dobrzy poeci - będą dobre wiersze. Nie będzie dobrych poetów - nie będzie dobrych wierszy. Nieprawdaż?

    No to tyle.

  • Nie ma problemu Małgosiu. Już mi wyjaśniłaś o co biega :) Jest ok :) Ja też rzadko Cię komentuje, i chyba nigdy Cię nie hejtowałam, bo jak napisałam "mam do ciebie szacunek" i nie ograniczaj się komentowaniem tylko swoich utworów, masz na tyle wiedzy i doświadczenie, że możesz śmiało innych komentować i się nie przejmuj trollami o których wspomniałaś :) Posiłki są w drodze :) Nie damy się ! Jak mawiają moi Ziomale :) I przepraszam za emocjonalny komentarz, ale źle odebrałam Twój paszkwil :) Więc pozdrawiam serdecznie i na tym kończymy to nieporozumienie :)

  • Coco, moim zdaniem hejt nie przyciągnie tu dobrych poetów i dobrych wierszy, ale już rozmowa tego rodzaju jak ta, powyżej, rozmowa, z której można się czegoś nauczyć - owszem.

    Hejt nie jest potrzebny. Taka rozmowa - jest. I ma sens.

    Walka o lepszą poezję, która polega na prowokowaniu do myślenia nie ma porównania ze zwykłym gnębieniem.

    (Po Twoim stwierdzeniu "to nie jest limeryk" - i Enatalpia Entropia, i julka d, i ja próbowałyśmy dojść do jakiegoś, kolejnego wniosku. Było to, moim zd. pożyteczne dla nas).

  • Rozkminiłam cosik, mogę spokojnie przybijać piątkę.
    :)

  • biały kot dusza wszystkich kotów
    przechyla głowę mruży oczy

    odnajduje przez kraty szczelinę
    nasiono kminu
    źrenicę

    źrenice w półprzymkniętych oczach pręgowanego sfinksa są jak nasiona kminu

    - sfinks rozkminia -

    Dzięki, Elm.

  • Ciekawie myślisz.

  • Ciekawie myślisz.

  • Małgosiu i taką odpowiedź oczekiwałam :)

DODAJ KOMENTARZ: Skasowanych treści nie można komentować