Biedna głowa

Autor: Małgorzata Sochoń, Gatunek: Proza, Dodano: 06 października 2011, 14:35:16

 

Jeszcze tam nic nie ma. Ale ogrodzenie już jest. Na ogrodzeniu rozwieszone banery i szyldy reklamowe. Idę, idę. Maszeruję. Mało czasu, szybciej. Iść. Ale nie biec. Maszerować. Granatowa płachta macha się na wietrze. Szary szyld. Czerwony. Czerwony długi na pół siatki. Coś mignęło. Głowa w bok, kątem oka  - „naczep”. Naczep? I jeszcze mignął malunek nad słowem. Głowa białego konia z rozwianą grzywą. Albo to skrzydła. Idę, idę. Co to było? Nie mam czasu zawracać, czytać, oglądać, przyglądać. Się przyglądać. Przyglądać się. Nie ma. Ale mignęło. Ale minęłam. Czas. Czas. Jeszcze jest, ale mało. Maszeruję. W głowie koń. A może biały byk? Może to nie były uszy w tej grzywie, a rogi. Takie małe rogi? Różki! Nie. Byk z grzywą? Nie. Koń. Ale czy to była grzywa? Skrzydła. Ładny pysk. Widać było że biegnie. Galop! A może leci? Naczep. Co tam mogło być napisane wcześniej... Naczep, naczep. Sprzedaż naczep? Wynajem i sprzedaż naczep? Remonty i konserwacja naczep? Naczepa... Ciężarówki? To, co za kabiną! Remonty naczep, he, he. Jak remonty pomieszczeń. Rezydencji. Pałaców. A może imię konia? Naczep. Wczepił się w płot. Naczepił. Sczepił. Natrafił w galopie. Utknął w locie. Jeszcze biała grzywa nie opadła. Jeszcze chrapy drgają, chwyta rozpędzone powietrze. Podrzuca i pochyla łeb w nieustannym biegu. Locie? Końska grzywa jak ogromne skrzydła. Białe zwierzę unoszone na końskim włosiu. Na włoskach! Na włosku! He, he. Zapatrzone w horyzont. Jakieś coś zapatrzone w inne jakieś coś . Małe coś. Albo duże, ale, że daleko, to małe. Coraz większe coś. He, he. Coraz większe coś zapatrzone w coraz większe coś. I nagle ogrodzenie. Niedługo zima. Druciany płot, który wyciął z miasta kawałek pustyni. Biało, biało, a na środku kretowisko. Sterczy. Remont rezydencji! He, he. Naczep. Taki kret. Uczep. Ale się naczepił ten koń. I to przynajmniej do wieczora. Wieczorem będę wracać, to przeczytam. Albo zapomnę. Ciemno. A może mignie. A może będę taka ubita, że już nic. A jak mignie, to od tyłu, he, he. Że naczep wynajem i sprzedaż, na przykład. Albo naczep remonty. Naczep ciężarowych remonty. Naczepił się i siedzi w mojej głowie. Leć!

Komentarze (10)

    • Ola ;)
    • 06 października 2011, 14:37:33

    Dobre!

    • m c
    • 06 października 2011, 14:53:23

    Strumieniówka w całej rozciągłości:) "Leć"! Małgosiu, leć:)

  • Niezłe "ściernisko" ;)

  • Dzięki za komentarze i okienka. Chciałam z tego zrobić wiersz, który pasowałby do dwóch głów wystających z rowu i stróża z chusteczką we mgle, ale się nie udało. Póki co:)

  • Och ten codzienny pośpiech i galop myśli :)- dobrze Małgosiu uchwyciłaś- czasami wpadnie do głowy jakiś "naczep" i męczy ;)Pozdrawiam:)


  • Naczep - skrzydlaty koń:)

    Dzięki, Ireno.

    Pani Olu - dzięki za zaglądanie.

  • Kiedyś sobie pomyślałam; a jakby tak chodzić z dyktafonem , udawać, że to telefon i gadać do siebie. Kiedyś gadali do siebie tylko wariaci, a teraz każdy może, ale nie w każdym wypadku powstanie z tego taka ciekawa proza

  • A ja kiedyś pomyślałam sobie , że dobrze byłoby mieć takie urządzenie , które można by podłączyć do głowy i zapisywać wszystkie kłębiące się w niej myśli...oj mogłyby powstać wtedy niezłe dziełka albo nawet dzieła ;)A przy okazji zrodziło mi się pytanie - ciekawe czy dużo byłoby spraw o plagiaty?;)

  • Jeszcze ten tekścik poprawię, widzę już gdzie.
    Dziękuję, Pani Wando, Jarku i Ireno - po raz drugi. Miło.

  • Nadajesz prozie doskonałego tempa. Gratki!

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się