Irlandia

Autor: Małgorzata Sochoń, Gatunek: Poezja, Dodano: 01 lipca 2011, 10:33:34

zostawił brudny kubek

niezebraną pościel

ulubioną koszulkę w worku z praniem

jakby miał zaraz wrócić i wszystkiego dotknąć

jakby w swoim zeszycie pełnym karykatur

znów musiał dorysować coś nowego

 

teraz każdy samolot o dziewiątej rano

przelatując nad domem buczy jego imię

jakby to każdy niósł go od początku

z granatową walizką z połamanym kółkiem

nadzieją zaplątaną w pięciopak nowych skarpet

kiełbasą serem i nierozpoczętą pastą do zębów

 

a na nieczynnym kubku

kangur z niepewnym uśmiechem

i łoś o sennym spojrzeniu z kępą trawy w pysku

mówią że szkoda że o nich zapomniał

że nie zabrał ze sobą

 

bo nagle tak się poczuły

jakby zabrakło im kraju

który by je kochał

potrzebował i nie chciał

wypuszczać z rąk

Komentarze (25)

  • bardzo mi się podoba, ale czytam bez sześciu ostatnich wersów :)

    pozdrawiam

  • Potargujmy się. Bez pięciu?

  • ok więc ja stawiam tak: bez czterech, ale ja je wybieram: kasujemy 6 od końca, oraz trzy ostatnie :)zostawiamy 4-5. oki?:)

  • Tytuł - proteza; lub osobliwość osobnicza.
    Bo przecież nic się tekstowi nie stanie jeśli dać mu na imię np. Nowa Funlandia, prawda ?

  • Ale pamiętajmy, że autorka może mieć na myśli cykl wierszy i wówczas się okaże, że jak najbardziej owszem miała zamiar pisać o Irlandii, a nie o przylądku Horna, prawda?

  • Po czasie wiele rzeczy nam się zapewne okaże. Ale nie rozmawiamy po czasie, a obecnie; na podstawie obecnego tu tekstu.

  • No ja już nie rozmawiam, bo zbiłam Pański argument, a Pan to zignorował. Autor nie działa po czasie i nie tak, by wszystkim dogodzić, działa tu i teraz we własnych realiach, w Irlandii nie w Ekwadorze i nie za miesiąc, tylko teraz. A cyklu nie wklei, bo ma swoje powody. O! :)

  • Nie słyszałam,żeby w ostatnich latach studenci i inni nieszczęśnicy szukali pracy w Nowej Funlandii. A o Irlandii było bardzo dużo, nawet w gazetach i TV. Jakoś tak nawet często spotykałam z tym tematem. Więc tytuł raczej dobry.

  • A jeszcze- ostatnia zwrotka- nie wyrzucona póki co- mówi o opuszczeniu przez własny kraj, braku zainteresowania losem niektórych, może słabszych. I stąd ta nadzieja zawinięta w skarpetę, w walizce, w samolocie. Może i wiersz się zdezaktualizował wobec ostatnich wydarzeń w Europie. Ale na 100 % ma związek z Zieloną Wyspą.

  • Upierać się ani myślę. W takiej perspektywie zapewne tytuł dobry.

    Moje zdanie proszę potraktować jako sygnał, że w odbiorze czytelniczym taki tytuł może owocować uczuciem zawodu po lekturze. Bo Irlandia dla każdego czytającego pachnie czym innym. Dla mnie np. ciemnym piwem, irlndzką muzyką, taką całkiem swoistą, ale też głodem XIX - wiecznym, skalistym wybrzeżem, monastycyzmem wczesnośredniowiecznym. Dlatego otworzyłem wiersz. I - nie znalazłem.

    Takie ujęcie Irlandii - to ironia, "Ziemia Obiecana" XXI w.

  • Ja czytam wiersz pt. Irlandia nie po to by poczuć satysfakcję, że autor ma tak samo jak ja, bo to uważam byłoby nudne. Ja szukam różnorodności i właśnie po to czytam wiersz Irlandia, by zobaczyć, co właśnie ten konkretny autor ma do powiedzenia innego, niż to co ja myślę. Zaskakuje mnie. I to jest fajne. Oprócz tego interesuje mnie, w jaki sposób uzyskał określony efekt. Tu jest ciekawie i w zasadzie bez większych zakłóceń.

    Pozdrawiam

  • Właśnie. O ten drugi obraz mi chodziło. A z tytułami... Często jestem zaskoczona tym, co znajduję pod konkretnym tytułem. A teraz i Pan. :)

  • Czasami chodzi o to, żeby czytelnik poczuł się zaskoczony właśnie :)

  • e- dani, cieszę się, że ciekawie. :)

  • no oczywiście gsyby udało się Pani przemycić trochę monastycyzmu też by źle nie było ;) tak w ramach kompromisu z Panem Słownikiem :)))

  • Nostalgia z perspektywy kubka jest nawet ciekawa.

  • Tu się zgadzam ( wyjątkowo !) z Mister Arturo:)

  • Dla mnie Irlandia nie zgrzyta wcale, emigracja zarobkowa byla jednym z tropow, ktore natychmiast przyszedl na mysl. Ponadto jest to historycznie uzasadnione bo zanim Polacy zaczeli jezdzic za chlebem do Irlandii, sami Irlandczycy jezdzili za chlebem np. do USA. Nic bym tez nie ucinal, choc w kilku wypadkach troche przykrecil srube, w ostatniej czastce, na przyklad, "kochal, potrzebowal i nie chcial..." wydaje mi sie nadmiarem czasownikow. Choc sam lubie barok...

  • Panie Jarosławie! Ach, jak to zabrzmiało: WYJĄTKOWO! :)

  • Witam wszystkich gości pod tekstem. Przyznam, że chociaż to stary i "używany" (może jednak nie do końca zużyty?) wiersz, to mam z nim pewien problem. Chodzi właśnie o ostatnią zwrotkę.

    Kraj, który by JE kochał (te zwierzęta namalowane na kubku),ale jednocześnie-
    kraj, który by ICH potrzebował i nie chciał wypuszczać z rąk.

    Jest błąd w zastosowaniu zaimka. Jak z tego wybrnąć? Ten wiersz już tak skamieniał dla mnie, że sama nie dam rady. Może ktoś ? Ale oczywiście zrozumiem, jak nikomu się nie zechce...

  • Dobrze jest tak jak jest.

  • Też tak uważam :)

  • Zaskoczenie. Ale miłe.

    • m c
    • 01 lipca 2011, 20:39:15

    Przede wszystkim z uwagi na to, że sam przerabiałem temat "emigracji", wiersz mi bliski. Dziękuję.

  • Nostalgiczne.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się