Raz z Podhala...

Autor: Małgorzata Sochoń, Gatunek: Poezja, Dodano: 19 stycznia 2018, 10:53:00

 

Raz z Podhala opiekun dwóch owiec

chciał odświeżyć swój stary prochowiec,

a że nie miał już prochu,

to z grobowca po trochu

wygrzebywał, z pomocą dwóch owiec.

Komentarze (6)

  • ***
    Innym razem juhas na Orawie
    całkiem goło wytarzał się w trawie
    przez to, że był zielony,
    albo: bo nie miał żony -
    posporzyły się cepry przy kawie.

    • ZiKo .
    • 19 stycznia 2018, 19:03:20

    :)

  • Panie Słowniku, dziękuję za prześliczny limeryk!

    Agnieszko, Elm i ZiKo - pozdrawiam!

  • Niby zbereźny jest, ale nie czuję tego limerykA. Owce nie grzebią, może zamienić na kury? - Tylko co z rymem? Nie widziałam gazdy w prochowcu.... : - )))

    Gazda i prochowiec
    grzebiące stadko owiec
    Prochowiec i gazda
    To ci z Tater jazda

  • Ja to sobie wyobrażałam, że spuszczał owce na sznurku, a zgromadzony na runie, wydobyty proch wykorzystywał do czyszczenia prochowca. Ale - że zberezżxny? A gdzie?... :)

  • : - ))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się