Wafle

Autor: Małgorzata Sochoń, Gatunek: Proza, Dodano: 24 grudnia 2015, 07:04:41

 

Od kiedy polubiłeś ryżowe wafle nasz ulubiony pokój wygląda jak posypany śniegiem. Przez jakiś czas zdmuchiwałam okruszki ze stołu i kanapy na podłogę, zbierałam je odkurzaczem, aż w końcu przestały mi przeszkadzać. Pies nigdy nie dzielił z tobą namiętności do wafli. Ja też. Ale nie mogliśmy ci zabronić.

-Chodź, pooglądamy smażenie cebuli – mówiłeś, włączając telewizor i szukając programu o gotowaniu.

Kładłam się wtedy na kanapie z poduszką na której dwa misie polarne opowiadają granatowemu niebu zimowe historie, układałam misie na twoich nogach, odwracałam się tyłem do telewizora i zajmowałam się zdejmowaniem z twojej koszulki drobinek preparowanego ryżu. Zrzucałam je na podłogę. Zasmażka siekał pietruszkę, rozcierał w moździerzu suche zioła, a ja podnosiłam koszulkę na twoim brzuchu i rysowałam palcem kółka wokół pępka.

-Proszę spojrzeć! - wołał Zasmażka – Tego to jeszcze państwo nie widzieli!

-On nas podgląda! - śmiałeś się, a wilgotny ryż wypadał ci z ust.

-Ładny masz pępek – mówiłam i wkładałam palec do płytkiego zagłębienia.

-Coś pięknego... – wzdychał Zasmażka. - Coś pięknego...

-On nas podgląda - powtarzałeś i podciągałeś koszulkę trochę wyżej.

Okruszki wafli staczały się po gołej skórze, a ja zdejmowałam je ustami i, wiercąc się na twoich kolanach, wypluwałam na podłogę.

-Za co ty mnie tak kochasz? - pytałam układając się na plecach i wkładałam sobie twoją rękę pod bluzkę. - Może za moje nogi?

Opierałam bose stopy o ścianę, a miękkie, szerokie nogawki czekoladowych dresów zsuwały się z kostek ku kolanom.

-Może... - mruczałeś z ustami pełnymi ryżu i gładziłeś ciepłymi palcami moją chłodną skórę. Czułam, że nawet palce masz mądre. Czułam jak dotykając zastanawiały się, zatrzymywały, żeby po chwili krążyć w jednym miejscu, rozpamiętywać jakiś fragment mojego ciała.

-To dla pani, pani Małgosiu – mówił wesołym, zachęcającym głosem Zasmażka, a ja już odwracałam głowę, żeby zobaczyć jak wyciąga w moim kierunku talerz z łososiem upieczonym w sianie, kiedy słyszałam zdecydowane „o, nie!” i widziałam, jak szybko wyłączasz telewizor.

Pies, który naprawdę nie przepadał za waflami, ale lubił programy kulinarne, wstawał i, okazując swoje rozczarowanie, wychodził, zostawiając nas z tym całym ryżem na pastwę losu.


Komentarze (9)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się